Podstawowe informacje o Upadek Imperium

Upadek Imperium to bardzo lekkie euro autorstwa Johna D. Claira przeznaczone dla 2-4 graczy. Mechaniką wiodącą w tej produkcji jest odwrócona licytacja. W dużym uproszczeniu będziemy płacić, by uchronić naszą prowincję przed ogniem. W teorii nikt nie chce poświęcać części swej panoramy, logiczne, prawda? W praktyce jest już inaczej, o czym zresztą dowiecie się z naszej recenzji.

upadek imperium pudelko wieko

Każdy z graczy dysponuje symetrycznym obszarem gry składającym się z kafelków poszczególnych prowincji. Drogi, farmy, miasta, wszystkie fragmenty naszej cywilizacji są zagrożone. Nim jednak przejdziemy do sedna, warto podkreślić, że choć w grze wydanej przez Szczęśliwe Kaczki poruszane są kwestie cywilizacyjne, ta pozycja z klasycznymi grami cywilizacyjnymi nie ma zbyt wiele wspólnego. Co najwyżej motyw przewodni, choć śmiało można powiedzieć, że jest to mocno naciągane. 

obszar gry

Cała rozgrywka jest banalnie prosta, szybka, a co ważne – każdy uczestnik rozgrywki jest zaangażowany od początku do końca. Nierzadko dochodzi do chłodnych kalkulacji – czy lepiej spalić swoją palisadę, czy zgarnąć obecną pulę surowców? Ten tytuł wznosi interakcję na wyższy poziom. Tutaj nie będziemy grać na złość innym, a zamiast tego będziemy bronić się przed bezwzględną mechaniką. 

Aleście nam zaimponowali, czyli przegląd wnętrza

Upadek Imperium na dzień dobry zaplusował. Wewnątrz pudełka wielkości Kaskadii znajdziecie podłużną planszę składaną na trzy, na której ciągnie się bieg konkretnych zdarzeń. Będą to katastrofy, faza ekonomii oraz przemysłu, a także konflikty. Plansza jest dwustronna, oferując dwa tory rozgrywki, jeden przeznaczony do gru dwuosobowej, zaś drugi do gry trzy i czteroosobowej. W środku znajdziemy też dwie talie. Jedna to wąskie i podłużne karty odpowiadające za kataklizmy. Z kolei druga dedykowana jest konfliktom. Karty odpowiadające kataklizmom mają bardzo nietypowy kształt, przez co ich zakoszulkowanie może być problematyczne.

wnętrze pudełka upadek imperium

Ogromnym plusem jest tutaj fabryczny insert, który zdaje się być przemyślany pod każdym względem. Każdy element ma swoje miejsce. Cztery pojemniczki pozwalają przechowywać startowe komponenty wszystkich graczy, a całość dopełnia organizer, w którym możemy posegregować wszystkie surowce. W rezultacie umożliwia to nie tylko szybki setup, ale także ułatwia utrzymanie porządku na stole. Mało tego cała gra nie zajmie zbyt wiele miejsca, ani też nie zaabsorbuje mocno naszego czasu.

Zarys rozgrywki w Upadek Imperium

Cała rozgrywka odbywa się na przestrzeni kilkunastu tur, które określa tor czasu. Sekwencja zdarzeń zawsze jest stała, przez co wiemy tak naprawdę, co i kiedy może potencjalnie nam zagrażać. Zmienia się jedynie startowe ułożenie naszych cywilizacji, losowy jest także dociąg kart katastrof. 

upadek imperium plansza

Przed rozpoczęciem rozgrywki, musimy  wyłonić pierwszego gracza. Zostaje nim osoba, która jako ostatnia rozpalała ognisko. Pierwszy gracz rozkłada swoje kafelki przed sobą w sposób losowy. Następnie w tej samej sekwencji swoje kafelki układa reszta graczy. Wszyscy zaczynamy ze startową pulą surowców, które będziemy wykorzystywać do licytacji.

Czas jest tutaj bezlitosny

W momencie, gdy klepsydra pójdzie w ruch, musimy zapiąć pasy i przygotować się na turbulencje, bowiem zapowiada się prawdziwa walka z żywiołem. W momencie, gdy drewniany znacznik czasu zatrzyma się na polu kataklizmu, rozpoczyna się kluczowa faza rozgrywki. To właśnie tu dzieje się magia. Dociągamy w ciemno kartę z talii upadków. Karta określa, który kafelek spłonie, a także jakich surowców użyjemy do licytacji. Opiera się bowiem na tym cały rdzeń rozgrywki. Może się okazać, że spalenie danego elementu jest nam totalnie obojętne. Bywa też tak, że ważą się losy kafla wartego 25 punktów na koniec gry. By ocalić daną prowincję, zasada jest prosta – płać. Brakło waluty? Niszczymy lokację, odwracając ją na drugą stronę. W ramach rekompensaty za straty zgarniamy przy tym surowce, które wylądowały na szali. Otrzymujemy również kartę, która pozwala ulepszyć jeden z niezniszczonych kafelków. 

Gdy dana prowincja ulegnie zniszczeniu, nie będziemy mogli korzystać z jej funkcji, dopóki nie zostanie ona naprawiona. Dodatkowo spalone prowincje nie zapewniają punktów na koniec gry. Naprawienie zniszczonych prowincji to też oddzielna prawa kaloszy. Można tego dokonać podczas fazy przemysłu wydając konkretną liczbę młotków, jednakże czasem koszt jest tak wysoki, że momentami niemal nieopłacalny. Upadek Imperium to zatem gra, w której chłodna kalkulacja i ocena sytuacji mogą mieć kluczowy wpływ na wynik.

znacznik toru rund

Gra kończy się, gdy klepsydra pokona cały tor przepełniony klęskami i konfliktami. Prawdopodobnie jest to moment, kiedy wszystkim spada kamień z serca, bowiem przychodzi czas weryfikacji naszych poczynań. A i też nie zawsze, ponieważ będziemy punktować teraz za nasze imperia, albo przynajmniej za to, co z nich zostało. Może się zdarzyć, że ogień strawi kluczowe elementy naszej panoramy, w skutek czego taki stan rzeczy może znacznie uszczuplić nasze zaplecze punktowe.

Recenzja Upadek Imperium

Upadek Imperium to bardzo lekkie euro z bardzo przystępnym zestawem zasad. W pewnym sensie gra jest statyczna. Tor zdarzeń zawsze jest ten sam i praktycznie nigdy nie ulega zmianom. Mimo to rozgrywki będą się nieco różnić. Wszystko dzięki losowemu rozłożeniu kafelków oraz dociągu kart. Czasem będziemy musieli spalić farmę i nie będzie to aż tak bolesne. Gorzej, gdy zaważy się los kafelków wysoko punktujących, którego odbudowanie stanowi pewnego rodzaju wyzwanie.

Fabryczny insert świetnie wszystko organizuje, w skutek czego rozłożenie, a później także złożenie gry trwa krótką chwilę. Dodatkowo gra jest bardzo dynamiczna, gracze są stale zaangażowani w negocjację, w innym przypadku wykonują swoje akcje symultanicznie. Wszystko to wpływa na brak poczucia znużenia. Downtime jest tutaj minimalny, a my bez przerwy uczestniczymy we wspólnej zabawie, której towarzyszy mnóstwo emocji. Niemal bez przerwy coś się dzieje.

Niestety karty mają dość nietypowy kształt, przez co możemy mieć problem z zakoszulkowaniem ich. Dodatkowo umieszczanie ulepszeń pod kolejne kafle bywa czasem uporczywe, zaś liczenie kafelka, który jest obecnie zagrożony to też pewnego rodzaju uciążliwość. Są to oczywiście drobne szczegóły, które mocno nie wpływają znacznie na wrażenia płynące z rozgrywki. Mimo to są to rzeczy, które nie umknęły naszej uwadze i ze względu na nasz profesjonalizm, musieliśmy o tym wspomnieć.

Na czym polega fenomen odwróconej licytacji?

Odwrócona licytacja polega na tym, by zapłacić, aby czegoś nie wziąć. To trochę jak haracz. I tak w koło Macieju, a waluty na szali przybywa. Całość odbywa się do momentu, dopóki ktoś nie zwęszy interesu. Albo do chwili, aż ktoś nie zostanie spłukany, bowiem umiejętne obracanie surowcami to też sztuka.

W Upadku Imperium jest to sprytnie rozwiązane, ponieważ w zamian za zniszczoną prowincję, otrzymujemy pulę surowców i kartę ulepszenia. Zdarzyć się może, że spalenie konkretnej prowincji będzie się nam opłacać, ponieważ bardzo zależy nam na konkretnej karcie ulepszenia. Wtedy wciąż warto rozważyć licytację, podczas której wyłuskamy parę sztuk cennych zasobów. O ile ktoś nie przejrzy naszych intencji, co może zrujnować nasze niecne plany.

Losowość, próg wejścia, skalowanie

Upadek Imperium to gra, którą stanowczo odradzamy graczom szukającym ciężkich wrażeń. Produkcję tę polecamy graczom średniozaawansowanym i początkującym. Oczywiście nie należy tego brać jako pewnik, jednakże należy mieć na uwadze, że ta planszówka nie przepali zwojów mózgowych do granic możliwości. Nie ma tutaj zbyt dużej złożoności, a próg wejścia jest bardzo niski. Mimo, że jest to euras, ta planszówka nie daje nam aż tyle kontroli, ile byśmy mogli oczekiwać. Jest to poniekąd gra nad stołem, balans ryzykiem, sztuka blefu. Tak naprawdę zbyt wiele zmiennych jest poza naszym zasięgiem, co bardziej wprawionych graczy może irytować. Tę grę wybornie opisują słowa: Ta gra po prostu nas nie lubi.

Produkcja stworzona przez Johna D. Claira dobrze się skaluje na każdą liczbę graczy. Jest to naturalnie zasługa dwustronnej planszy. Oczywiście wrażenia płynące ze wspólnej zabawy są inne w dwuosobowym, jak i czteroosobowym gronie. Gdy do wspólnej zabawy zaprosimy komplet osób, zdarzają się sytuacje, że rozpatrujemy jednocześnie dwa kataklizmy. Losowość w tej grze występuje i odnosi się w głównej mierze do kart kataklizmów i konfliktów. W szczególności, że naszą panoramę możemy modyfikować wedle naszego upodobania.

Podsumowanie

Upadek Imperium to planszówka, do z przyjemnością wracamy. Lekkie zasady i mnóstwo możliwości sprawiają, że do wspólnej zabawy możemy zaprosić zarówno mniej, jak i bardziej zaawansowanych. Warto podkreślić, że małe pudełeczko jest ciasno wypchane zawartością. Polecamy w szczególności graczom, którzy szukają czegoś nowego, pewnego powiewu świeżości. Produkcja, za którą odpowiadają Szczęśliwe Kaczki raczej nie spodoba się osobom, które źle znoszą negatywną interakcję. Co prawda nie dojdzie tu do kłótni pomiędzy graczami, ale gra potrafi być bezwzględna, co może nie przypasować tym, którzy niezbyt dobrze znoszą gorzki smak porażki.

ekran upadek imperium

Autor: Łukasz Małek

Wydawnictwo

Lucky Duck Games

Chcesz z nami zagrać?

  • Lubisz gry planszowe lub chcesz je poznać?
  • Szukasz miejsca gdzie mógłbyś zagrać?
  • Chcesz poznać innych pasjonatów planszówek?
  • Nie lubisz czytać instrukcji i chcesz żeby ktoś wytłumaczył Ci zasady?
  • Chcesz bezpłatnie skorzystać z ogromnej biblioteki gier planszowych i poznawać nowości wydawnicze?
  • Chcesz wziąć udział w turniejach z nagrodami?
 
Jeśli odpowiedziałeś twierdząco na jedno z tych pytań to zapraszamy na nasze spotkania! Przyjdź i zagraj z nami.

podoba ci się ten artykuł?

Udostępnij na Facebooku
Udostępnij na Twitter
Udostępnij na Linkdin
Udostępnij na Pinterest

zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.