Relacja z Festiwalu Gier i Fantastyki Copernicon 2016

W dniach 16-18 września 2016 r. odbył się konwent gier i fantastyki – Copernicon. Wybraliśmy się tam głównie pod kątem gier planszowych. Zaplanowaliśmy, których prelekcji chcemy posłuchać, jakie gry poznać. Spakowaliśmy się i wyruszyliśmy z Warszawy w piątek… Jak się później okazało plany się trochę zmieniły. Podczas tak wielkiej imprezy, nie da się trzymać sztywno ustalonego rozkładu jazdy. Zawsze jest coś co zaskoczy, zadziwi, zaciekawi… i priorytety się zmieniają. Do Torunia przybyliśmy z małym poślizgiem bo dopiero w sobotę. Podjechaliśmy pod Centrum Sztuki Współczesnej, które było tylko jedną z kilku aren siódmej edycji Coperniconu. Od razu naszą uwagę zwróciły długie kolejki ustawione do namiotów, gdzie można było kupić akredytację. Zresztą tego, że w Toruniu dzieje się coś wielkiego, nie dało się nie zauważyć. Ulicami krążyły grupy osób poprzebieranych za postacie z gier video, komiksów, filmów i literatury Fantasy. Organizatorzy zaprosili nas na konferencję prasową, która odbyła się na małej Sali Dworu Artusa. Dowiedzieliśmy się, że na samym starcie wydano już 2600 wejściówek.

DCIM100MEDIA

Kolejki po bilety

DCIM100MEDIA

Konferencja prasowa

Potem wróciliśmy do CSW wpadając w te całe zamieszanie. Tuż przy wejściu stoiska miały firmy promujące swoje nowości. Fox games chwaliło się dwiema nowymi grami: Niqczemni oraz Wyprawą na Biegun. Z kolei Black Monk świętował 15-lecie Munchkina. Skręcając w lewo wchodziło się w strefę sklepów, natomiast po prawej znajdowała się wypożyczalnia. Przed południem Games Room nie był jeszcze tak oblegany, ale osób chętnych do gry przybywało z każdą minutą. W międzyczasie wpadliśmy na Pawła Kurnatowskiego z wydawnictwa Rebel, z którym dyskutowaliśmy o temacie jego piątkowej prelekcji ( „Jak zrobić dobry GamesRoom i tego nie schrzanić?”). Sami przymierzamy się powoli do organizacji szóstej edycji Festiwalu Gier Planszowych, więc rady od „Pabla” na pewno się przydadzą. Tymczasem rozpoczęły się sobotnie turnieje. Najpierw Neuroshima Hex (eliminacje do Mistrzostw Polski). W tym przypadku zawodnicy stoczyli w finale chyba najdłuższą rozgrywkę podczas całego konwentu.  Nawet turniej w Munchkina, który rozpoczął się dwie godziny później zdążył się skończyć. Zwyciężczyni została nagrodzona z początku nieśmiałymi oklaskami… do których dołączały się osoby siedzące przy kolejnych stołach. W rezultacie w pewnym momencie klaskał cały Games Room 🙂

DCIM100MEDIA

Games Room – Mistakos

DCIM100MEDIA

Games Room – Wsiąść do pociągu

Tymczasem my także postanowiliśmy wziąć udział w turnieju. Wybór padł na „Królestwo w Budowie”. W tym miejscu pozwolę sobie na małą dygresję. Strasznie lubię w grach planszowych to uczucie rywalizacji. Nie chodzi tyle o samą wygraną, ale o chęć wygranej. Niezwykle cenię sobie osoby biorące udział w turniejach. Dla mnie oni już są wygrani – podejmują wyzwanie, w przeciwieństwie do tych, którzy wolą powiedzieć „i tak nie wygram, po co mam się denerwować”. Można wygrać, można przegrać – ale zawsze warto spróbować. Wracając do tematu – turnieju zająłem ostatnie miejsce 🙂 Magdzie poszło dużo lepiej – zajęła drugie.

DCIM100MEDIA

W finale nie było lekko. Przeciwnicy byli silni 🙂

DCIM100MEDIA

Z nagrodą za drugie miejsce 🙂

W pewnym momencie uznaliśmy, że skoro jesteśmy na tak wielkim konwencie nie możemy się ograniczać do jednej lokacji, więc ruszyliśmy zobaczyć pozostałe miejsca Coperniconu. Przemierzając ulice Torunia mieliśmy  wrażenie, że większość mijanych osób to uczestnicy konwentu! Wszechogarniający nas pozytywnie nastawieni miłośnicy fantastyki i gier budzili ciekawość zwykłych przechodniów. Dlatego i my daliśmy się ponieść tej atmosferze. Tak trafiliśmy na konkurs cosplay. Przy okazji małe wyjaśnienie dla tych co nie wiedzą (też zaliczaliśmy się do tej grupy przed Coperniconem) – cosplay to przebieranie się za różne postacie: superbohaterów, postaci z mangi, filmów i gier. Bez względu na to czy się to podoba czy nie, jedno jest pewne – Cosplayerzy nadają konwentom szczególnego charakteru. Odwiedziliśmy także blok larp. Żeby wziąć udział w całym spotkaniu nie mieliśmy czasu, ale mamy głębokie przekonanie, że połączenie gry z teatrem improwizowanym ma wielką przyszłość. Mamy nadzieję, że wkrótce taka forma gry również zaistnieje podczas naszych spotkań.

DCIM100MEDIA

DCIM100MEDIA

Wpadliśmy także na jakiś czas do sali, w której prezentowane były gry video z naszej młodości. Można było zagrać np. w Mario Bros na konsolach Nintendo i Pegasus. I był też Commodore 64 z załadowaną grą River Raid! Pamięta ktoś tę grę? 🙂 Na sam koniec wpadliśmy jeszcze na prelekcję o Crowdfundingu, gdzie toczyła się dyskusja na temat plusów i minusów wydawania gier za pomocą finansowania społecznościowego. I gdy mieliśmy się już zbierać, postanowiliśmy raz jeszcze zajrzeć do budynku CSW a konkretnie na Blok Gier Planszowych. Postanowiliśmy, że wystartujemy w turnieju Zombie Terror wydawnictwa Galakta. Ta asymetryczna gra dla dwóch osób okazała się zaskakująco wciągająca. Okazało się jednak, że w turnieju startują same osoby…które nie znają gry. Zanim przystąpiliśmy do rozgrywki, usiedliśmy wspólnie z grupą chętnych i czytaliśmy instrukcję. Mieliśmy trochę żalu o to, że osoba odpowiedzialna za organizację turnieju uznała, że choć zna zasady to ich tłumaczyć nie będzie. Słusznie czy nie – sprawa indywidualna. Tymczasem rozpoczęliśmy turniej – organizator wyznaczył na sędziów chłopców, którzy gry nie znali wcale, samemu zasiadając do innej gry planszowej 🙂 W rezultacie skończyliśmy dosyć późno.

DCIM100MEDIA

Kenny też grał 🙂

DCIM100MEDIA

Uczymy się Zombie Terror podczas turnieju 😛

Gdy opuszczaliśmy budynek CSW z mroku wyłoniła się jakaś postać dziewczyny w granatowej koszulce. Podeszła bliżej i szepnęła: „Uważajcie…” Spojrzeliśmy po sobie a potem znów na nią pytająco. „Skończył się mecz i po ulicach chodzą kibice.” – dodała. Jak się okazało była to jedna z wielu osób wyznaczonych przez organizatorów do pomocy uczestnikom konwentu. Rzeczywiście było naprawdę wielu wolontariuszy, którzy w razie czego informowali, pomagali, służyli radą. Dzięki nim dowiedzieliśmy się także, że mecz już się skończył 😉 Późną nocą opuściliśmy Toruń. Jesteśmy pod wielkim wrażeniem festiwalu. Czujemy się usatysfakcjonowani ilością rzeczy których się dowiedzieliśmy, które zobaczyliśmy i których doświadczyliśmy. Dziękujemy organizatorom i już czekamy na kolejną edycję.